wtorek, 30 stycznia 2018

SKŁODOWSKA. RADIUM GIRL TEATR PAPAHEMA TEATR WARSAWY


Spektakl SKŁODOWSKA. RADIUM GIRL zaskakuje. Zaskakuje bardzo, bardzo pozytywnie. Okazało się, że o Marii Skłodowskiej-Curie i czasach, w których przyszło jej żyć, można opowiadać mądrze, z niezwykłą lekkością, pomysłowością, pasją. W dynamicznym tempie i zmiennej formie, w przeplatających się różnych scenicznych narracjach, bezkompromisowo i szczerze, niezwykle dowcipnie, otwarcie poruszając intymne, trudne tematy dotyczące kobiety, matki, żony, kochanki, ikony polskiej i światowej nauki/dwa Noble/, człowieka z krwi i kości. W czasach twardego, nieprzejednanego patriarchatu, opresyjnej dominacji męskiej kontrolującej, hamującej emancypacyjne dążenia, potrzeby, możliwości kobiet.

Sukces tego biograficznego spektaklu to kompozycja tekstu sztuki, jego nowoczesny język oraz błyskotliwa reżyseria Agaty Biziuk i bardzo sprawne warsztatowo aktorstwo, które imponuje doskonałym przygotowaniem i kondycją.  Reżyserka ma koncepcję, wypracowaną wizję efektu, jaki chciałaby uzyskać a aktorzy wiedzą, co i jak mają grać. Nie ma przestojów, wahania, rozwleczenia, zawieszenia akcji. Dzięki temu widzowie nie mają szansy się nudzić, bo ciągle zaskakiwani są interesującym ujęciem, ciekawą interpretacją przedstawianego tematu. Spektakl przebiega imponująco sprawnie. Paulina Moś, Helena Radzikowska, Paweł Rutkowski, Mateusz Trzmiel wspaniale graja, śpiewają, tańczą. Wymagająca, ilustrująca choreografia Anny Sawickiej-Hodun wnosi zaskakujące rozwiązania do artystycznej wypowiedzi, buduje nastrój, decyduje o charakterze scen lekkich, komediowych, poważnych, lirycznych, metaforycznych. Duże znaczenie informacyjne, kompozycyjne odgrywają projekcje Patryka Bychowskiego. Gify, memy, mini filmy dokumentalne fantastycznie celnie uzupełniają,  wzmacniają, wzbogacają przekaz swoją skrótową, metaforyczną, skondensowaną, atrakcyjną wizualnie formą. Podkręcają tempo, pozwalają w krótkim czasie przekazać wiele niezbędnych, ciekawych informacji. Łączą, zestawiają to, co wydawało się nie do pogodzenia ale dzięki temu nie przytłaczają szkolnym, nudnym, martwym dydaktyzmem. Mówią językiem jasnym, komunikatywnym, nowoczesnym. Wyśpiewują  biografię hip-hopem. Posługują się skrótem, symbolem, znakiem. Kontrolowaną improwizacją. To olbrzymi plus, zaleta spektaklu  i umiejętność artystów, by tak przekazać skomplikowaną, niełatwą wiedzę o epoce, o człowieku, Polsce i Polakach, świecie, by opowieść nie została zignorowana, zbanalizowana. By śmieszyła, nie ośmieszała.  By ożywiła, ociepliła wizerunek, pokazała, jak bardzo  Skłodowska-Curie jest cenna i bliska. Na czym polegała jej wyjątkowość. Wielkość.

I udało się przedstawić w spektaklu Marię Skłodowską-Curie jaką była. W prostej, sugestywnej scenografii/zielone beczki na odpady chemiczne, klisze rentgenowskie, wzory związków chemicznych rozpisane na podłodze/kreda/, beczkach/farba/, wyświetlane na ścianach, ekranie/ i kostiumie/czarne ubranie i suknie, zmyślne, fantazyjne stroje do piosenki/. W geście, czynie, piosence, w tym promieniowaniu pasją i siłą człowieka, który pragnie być sobą, realizować marzenia, rozwijać siebie, spełniać swoje powołanie, przeznaczenie, misję. Za wszelką cenę. Marii chyba wszystko się udało w warunkach wysoce niesprzyjających, wrogich a nawet opresyjnych. Musiała walczyć o prawo do studiowania, publikowania, uczenia na Sorbonie. Walczyła z seksizmem, opinią publiczną. Była niestrudzona w swojej pracy naukowej. To daje nadal nadzieję, że każdemu udać się może, jeśli tylko wystarczy determinacji, odwagi, szczęścia. Talentu. Inspiracji. Olbrzymiej, tytanicznej pracy. I świadomości, że sukces ma też zawsze swoją cenę. Zobaczyć można  metamorfozę Marii, jej drogę do niezależności, samostanowienia. Do miłości. Do bycia kobietą równą mężczyźnie, traktowaną jak mężczyzna, mającą takie jak on prawa. Pięknie pokazuje to scena, w której Helena Radzikowska zdejmuje swoją czarną suknię Marii i zakłada ją Mateusz Trzmiel. Teraz on jest Marią. Jak każdy z  pozostałych aktorów. Jak każdy z nas, który dziś ma większą niż ona szansę, by coś w życiu osiągnąć. Oto wymiar Skłodowskiej, kobiety rozsadzającej wszelkie ograniczenia. Człowieka stającego się kim się czuje, kim pragnie być. Z woli rozumu i duszy całej. Zgodnie ze swoją naturą.




Kreatywność, zaangażowanie i doskonałe wykonanie zadań przez wszystkich artystów sprawia, że jest to spektakl niezwykły. Dający teatralny a jednak bliski prawdy obraz swego bohatera. Inspirujący i żywy. Budujący. Wzmacniający nadzieję i wiarę w to, że chcieć to móc, że marzenia się same nie spełniają ale należy podjąć trud ich spełnienia. I w tym znajdować cel, radość i sens życia. A to, co w nim złe, nieprzewidywalne i trudne może hartować wolę, wzmacniać charakter do walki, by przetrwało w człowieku to, co dla niego najważniejsze. Dla Marii była to miłość. Do ludzi, do siebie samej. Do swej pracy i jej efektów/rad, polon, karetka do prześwietleń,../. Jej się udało, a nam?



To zdumiewające, że w krótkim czasie trwania spektaklu można tak wiele dowiedzieć się o postaci, którą się dotąd znało i  ceniło ale z rezerwą, dystansem i chyba, mimo wszystko, obojętnością. Maria Skłodowska -Curie to postać gigant. Dzięki temu wspaniałemu spektaklowi już nie zimne, obojętne, hermetycznie pomnikowe dobro narodowe i światowe a bliska, żywa, swoja, nasza cudowna, promieniująca energią, miłością ale i , niestety, zabójczym promieniowaniem dziewczyna, popkulturowa supermenka, SKŁODOWSKA. RADIUM GIRL. Poznajcie ją. Naprawdę warto.


SKŁODOWSKA. RADIUM GIRL 
Tekst i reżyseria: Agata Biziuk
Scenografia: Katarzyna Pielużek
Muzyka: Natasza Topor
Projekcje: Patryk Bychoski
Choreografia: Anna Sawicka-Hodun
Reżyseria światła: Maciej Iwańczyk
Plakat: Paweł Brajczewski
Konsultacje chemiczne: Marzanna Rutkowska

Obsada: Paulina Moś, Helena Radzikowska, Paweł Rutkowski, Mateusz Trzmiel

Spektakl zrealizowany dzięki wsparciu finansowemu Miasta Białegostoku oraz Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego.

fot.: Andrzej Saramonowicz

trailer:  https://www.youtube.com/watch?v=BPiucpHVxUk

0 komentarze:

Publikowanie komentarza