poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Och Teatr! Ach Weekend z R.!




Macie ciężki dzień, tydzień? W domu, pracy? Trzeba to zmęczenie tempem życia,  znużenie codziennością zneutralizować. Trzeba wrzucić siebie na luz, złapać oddech, nabrać dystansu, wprowadzić się w stan zbawiennego rozbawienia . Dobry, kulturalny, sprzyjający rozluźnieniu klimat, gwarantowany  przyzwoity poziom pilnie oczekiwany! Może pójdźmy do teatru? Czemu nie. Tylko na co?
Może "Weekend z R." w Och Teatrze w reżyserii Krystyny Jandy to ten cukiereczek, wata cukrowa, lód na patyku, kawałek tortu, kieliszek wina, który zneutralizuje niepożądany osad trudnej codzienności? A więc chodźmy! Zasługujemy na  relaks, odpoczynek od spraw większego kalibru. Witaj cudowna chwilo zapomnienia, zatracenia się w radości czerpania z perfekcyjnie, lekko ale precyzyjnie zagranej farsy.
Od pierwszych chwil ta sztuka widza zawłaszcza, uwodzi i nie puszcza do końca. Powoduje, że zapomina się o wszystkim, co nie dotyczy spektaklu. Ten rozgrywa się w zawrotnie wirującym tempie, gdzie wydarzenie goni wydarzenie, w dynamicznie rozwijającej się  akcji. Ujmująco, czarująco wystylizowane przedstawienie charakterystycznie, bez zbytnich przerysowań zagrane, wygrywa wszystko w ustalonej z góry konwencji konsekwentnie wykreowanej, poprowadzonej, dopiętej. Czas płynie gładko, niepostrzeżenie. A my w nim zanurzeni po uszy jak na bezbolesnej sesji rewitalizacyjnej, znieczuleni, dajemy się ponieść emocjom.
Śmieją się młodzi i starzy , single, pary i gromadnie przybyli. Wszyscy bez wyjątku za sprawą sztuki stają się wspólnotą radosną, odprężoną, odruchowo prychającą głośnymi salwami zadowolenia i aprobaty. Od początku do końca. Pozytywna energia spektaklu udziela się wszystkim bez reszty. Sztuka rozbawiania. Sztuka szarżowania farsą. Zabawa konwencją. Bezpieczną, kontrolowaną, rozpoznawalną.

A przecież treść nie jest ważna. Błaha, przewidywalna, banalna, właściwie dobrze jest nam znana. A przecież forma nie jest zaskakująca. Anachroniczna, dokładnie podkreślająca osobowość i tożsamość postaci, charakterystykę umownego miejsca. Adekwatna. To precyzja decyduje o wszystkim. Zgranie zespołu, wyczucie konwencji, poziom wykonania. Wszystko gra. Nic więc dziwnego, że i publiczność od razu dostraja się do sytuacji scenicznej i czerpie z niej ile się da. Stąd pełna satysfakcja, pełnia szczęścia   wynikająca  z działania uzdrawiającej siły sztuki wspaniale napisanej, zagranej i wyreżyserowanej.
Zabawa trwa. Niepostrzeżenie unieważnia wszystkie smętki, trudy, stresy i grymasy. Resetuje umysł. Odpręża ciało.  Neutralizuje przygnębienie i zmęczenie. Widz doświadcza cudownego wpływu sztuki na poprawę nastroju, bez względu na osobiste, właściwe mu poczucie humoru. Terapia śmiechem trwa. Terapia teatrem działa. Seans uzdrawiającego spektaklu czaruje, uwodzi, bawi. Nie możemy żądać więcej.
 Och, nareszcie rozrywkowy  wieczór. Och, świetna teatralna rozrywka. Aha, na przyzwoitym poziomie. "Weekend  z R." w Och-Teatrze. Chwilo weekendowa z R. trwaj!
WEEKEND Z R.   Robin Hawdon
Utwór: Weekend z kochankiem (Robin Hawdon)
Miejsce premiery: OCH-Teatr Warszawa
Data premiery: 2010-11-27
Reżyseria: Krystyna Janda
Przekład: Elżbieta Woźniak
Scenografia: Maciej Maria Putowski
Kostiumy: Tomasz Ossoliński
Światło: Dariusz Kuc
Konsultacja: Karolina Sofulak
Asystent scenografa: Małgorzata Domańska
  
Obsada:
Clarice - Krystyna Janda
R. (czyli Roger, jej mąż) - Lech Łotocki, Cezary Żak
Daisie, jej najlepsza przyjaciółka - Katarzyna Gniewkowska, Aleksandra Justa
R. (czyli Roberto, jej włoski kochanek) - Piotr Borowski
R. (czyli Bob, mąż Daisie) - Piotr Machalica
R. (czyli Rodney, modny projektant wnętrz) - Rafał Mohr, Jacek Poniedziałek

0 komentarze:

Publikowanie komentarza