poniedziałek, 3 października 2016

WIZYTA STARSZEJ PANI Dürrenmatt TEATR DRAMATYCZNY

To spektakl w dobrym, starym stylu. Klasyczny współcześnie. Wystawiony zgodnie z dramatem, intencją jego autora. Spójny poprzez konsekwentną sublimację, dyscyplinę formalną dla stworzenia ponadczasowego archetypu. Wypreparowania czystego problemu, obrazu, postaci. Stanowi jednię monochromatyczną, wyczyszczoną z cech indywidualnych, które zaburzałyby monolit amoralnego nośnika. W tym sensie jasny, czytelny, wyrazisty pozbawiony jest wieloznacznego wymiaru, komplikacji oceny, głębi z dnem, od którego można by się odbić. Nie ma pęknięć, rys, chropowatości, które drażniłyby, ograniczały możliwość łatwej, prostej, jednoznacznej oceny. Które budowałyby perspektywę trudnego wyboru, opowiedzenia się po stronie ofiary przeciw jej katu w wymiarze indywidualnym i zbiorowym. A tu ofiara staje się katem, oprawcy ofiarami. Sytuacja się symetrycznie odwraca. Wszyscy bez wyjątku są źli. Zdeprawowani. Są hipokrytami.

Mamy więc nie starszą panią, Klarę Zachanasian, która przybywa  z wizytą do miejsca swojej młodości/Gnojewo/ po wspomnienia i sprawiedliwość ale przykuwającego wzrok cyborga, pani życia i śmierci, demona zemsty,  składającego niemoralną propozycję całej społeczności pogrążonej w kryzysie. Ta optyka wnosi nastrój horroru. Psychologicznego trillera. Mrocznego, brutalnego, bezwzględnego gdy zestawimy zimne, czarne, pozbawione cech indywidualnych nieczułe otoczenie, egzystencjalny barłóg z latarniami o konstrukcji szubienic z brakiem emocji wypalonego cierpienia żądającego szyderczo sprawiedliwości. To kokon czarnej biedy, czarnej mentalności, czarnej duszy społeczności, każdego jej członka. Nie ma w tym obrazie nadziei na wybaczenie, zadośćuczynienie, szczęście, miłość bliźniego swego, ratunek. Nie ma w tym przygnębiającym marazmie zaścianka, świata zabitego dechami gdzie diabeł mówi dobranoc, choć jednego sprawiedliwego, współodczuwającego, dobrego człowieka. Dotyk nienasycenia, niedostatku, zakłamania, upadku, zła jest toksyczny, zabójczy. A pieniądz, władza, święty spokój wynikający z braku sumienia to podwaliny kapitalistycznego sukcesu, szczęścia, które jest w istocie tylko złudnym poczuciem bezpieczeństwa i płytkim, bezuczuciowym, bezrefleksyjnym odczuwaniem przyjemności. Bez odpowiedzialności, bez moralności. Bez miłości. Generującym wielka pustkę uczuciową, duchową, moralną.

Tytuł WIZYTA STARSZEJ PANI brzmi dobrodusznie, niewinnie, optymistycznie, niesie nadzieję. Ale jest to sztuka przewrotna. Pokazuje jak traumatyczny ciąg przeżyć pięknej, kochającej, naiwnej, ufnej Klary, przekształca ją w zimne monstrum-okrutne, bezwzględne, nieczułe. Wygnana, zraniona, oszukana, wykluczona w młodości wraca po latach, by domagać się od Gnojan zabicia  za pieniądze mężczyzny, który zabił w niej kobietę, unieszczęśliwił jako matkę, bo doprowadził do śmierci ich dziecka, do cna wyrugował z niej cechy ludzkie. Obnaża prawdziwą naturę człowieka, społeczności-prymitywnej, bezwzględnej, amoralnej, dla której największą wartością jest mamona, konsumpcja, przyjemność-stygmaty dobrobytu, synonimy szczęścia i spełnienia. Przetrwania. Klara jest w istocie jedną z nich. Jakby zawsze była. I pozostanie. Bogactwo niczego nie zmieniło. Dusza jej pozostanie nieczuła, niewzruszona jak to miejsce, które ją na świat wydało, ukształtowało. Mroczna to diagnoza człowieka indywidualnego i zbiorowego. Prawdziwa. Jak i parodia współczesnych mass mediów, doskonale wpisująca się w krytyczny wymiar sztuki.

Halina Łabonarska zbudowała posągową, demoniczną, władczą Klarę, poza czasem, poza miejscem. To perfekcyjnie zaprogramowana, odczłowieczona postać z bezwzględnością realizująca swój cel niczym bóg gromowładny. Mechanicznie, na zimno, cynicznie. Doskonałe wcielenie zła świadome siebie i świata. Martwe człowieczeństwo. To bardzo dobra wiodąca rola, imponująca. Konsekwentna, elektryzująca dzięki pozostałym, wspierającym przekaz rozwiązaniom reżyserskim, dramaturgicznym, równej, zdyscyplinowanej grze całego zespołu z karykaturalno-komediowymi rolami dziennikarzy Krzysztofa Szczepaniaka i Mateusza Webera. Minimalistyczna, wieloznaczna scenografia, symboliczna choreografia/np.: kompozycja jak z Ostatniej wieczerzy Leonarda da Vinci, scena śmierci Alfreda jak zaciskająca się żywa pętla/ , światło jako jedyny element wyróżniający, pozwalający wypełznąć tej magmie ludzkiej niegodziwości i marności z mroku, muzyka niepokoju i nastroju grozy, monochromatyczny obraz całości  podkreślający jednię z wyjątkowym akcentem jasnego kostiumu potem zjawiskowej sukni ślubnej Klary, podkreślającej ją jako przyciągający uwagę, nęcący, upragniony byt doskonały. Gwiazdę celebrity. Archetyp niezależności, władzy, potęgi bogactwa okupionego przyzwoleniem na wyrzeczenie się siebie, wyzbycie się wszystkiego co ludzkie. To również i nasza perspektywa odbijająca się w zwierciadle bieżącej rzeczywistości. Wawrzyniec Kostrzewski postarał się, by była rozpoznawalna. Czy jest przejmująca? Raczej nie, bo idee, których nośnikami są postacie, tu ubezwłasnowolnione swoją naturą, doskonale znamy. Jesteśmy z nimi już dobrze oswojeni.

Interesujące są takie spektakle. Wypolerowane formalnie, spójne tekstowo siłą artystycznej sugestii wypalają matrycę podstępnie gotową do powielania szablonów. Są w sposób oczywisty skończone, z piętnem nośnika prawd ostatecznie udowodnionych, wątpliwości wypartych, niejednoznaczności wykluczonych. Nie podlegają dyskusji, wątpliwościom, wahaniom. Raz na zawsze porządkują rzeczywistość, światopogląd, postawę. Uwodzą perfekcjonizmem jak syreni śpiew. Niepokoją swoją szczelnością. WIZYTA STARSZEJ PANI to syndrom powrotu do źródeł odczłowieczenia, również naszych czasów. Sytuuje człowieka po ciemnej stronie mocy. Bez cienia nadziei.  I bez śladu wątpliwości. Pokazuje miłość, która degraduje. Sprawiedliwość sprowadza do perwersyjnego odwetu, metodycznie przeprowadzonej zimnej zemsty. Wyklucza miłosierdzie, prawo łaski, przedawnienie. Prymitywnie okrutna, bezwzględna i zła.

WIZYTA STARSZEJ PANI  Friedrich Dürrenmatt
reżyseria: Wawrzyniec Kostrzewski
przekład: Irena i Egon Naganowscy
scenografia i kostiumy: Aneta Suskiewicz
muzyka: Piotr Łabonarski
choreografia/ruch sceniczny: Anita Wach
reżyser świateł: Mikołaj Jaroszewicz
kierownik produkcji: Rafał Łukasz Renner
asystentka reżysera, suflerka: Agata Zdziebłowska
asystentka kostiumografa: Aleksandra Harasimowicz
inspicjent: Tomasz Karolak

Obsada:
Halina Łabonarska - Klara
Adam Ferency - Alfred Ill
Mariusz Drężek - Jej małżonkowie VII, VIII, IX
Władysław Kowalski - Boby, Ochmistrz i kamerdyner Klary
Łukasz Wójcik - Toby, drab i ochroniarz Klary
Mariusz Wojciechowski - Koby, ślepiec
Małgorzata Niemirska - Pani Ill, jego żona
Anna Szymańczyk - córka Illa
Janusz R. Nowicki / Henryk Niebudek - Burmistrz
Łukasz Lewandowski - Nauczyciel
Andrzej Blumenfeld - Proboszcz
Zdzisław Wardejn - Policjant
Waldemar Barwiński - Mieszkaniec I
Małgorzata Rożniatowska (gościnnie) - Mieszkaniec II
Robert Majewski - Mieszkaniec III, Lekarz
Anna Gajewska - Mieszkaniec IV
Tomasz Budyta - Sekwestrator, Zakrystian, asystent burmistrza
Krzysztof Szczepaniak - Kierownik pociągu, Dziennikarz I
Mateusz Weber - Konduktor, Dziennikarz II

premiera: 30.09.2016

zdjęcie:https://www.facebook.com/TeatrDramatycznyWarszawa/photos/pcb.1158541927545195/1158540637545324/?type=3&theater

0 komentarze:

Publikowanie komentarza