środa, 17 września 2014

ŚMIERĆ W NAJSZCZĘŚLIWSZYM DNIU KOBRA TEATR TELEWIZJI



Koniec wakacji, koniec emisji KOBRY w TVP Kultura. Nie jest to najszczęśliwsza wiadomość, nie jest to najszczęśliwsza decyzja. Ale dobrze, że Teatr Sensacji, mimo upływu czasu, żyje nadal, w ogóle się pojawia, w ogóle jest. Dobrze, że nam towarzyszy w czasie wakacji. I ma się dobrze. Starzeje się ładnie, z godnością. Nadal przyciąga, przyzwyczaja, przywiązuje  widza do siebie. Daje godną rozrywkę. Sprawia radość. Przynosi satysfakcję. Ma swoich wiernych fanów.

Jak ostatni spektakl wakacyjnego przeglądu ŚMIERĆ W NAJSZCZĘŚLIWSZYM DNIU, pierwsza sztuka napisana przez Juliusza Machulskiego, wyreżyserowana przez jego ojca, Jana Machulskiego.
Stylizacja  na anglosaską produkcję odkrywa fascynację kulturą zachodu.  Autor przyjął amerykański pseudonim artystyczny. Scenografia, kostiumy, miejsce, nazwy, imiona bohaterów sztuki przenoszą zwykłego śmiertelnika w niedostępny mu ówcześnie świat. Kryminał jest zgrabnie napisany, sprytnie skomponowany i dobrze wyreżyserowany. Lekko, sprawnie, zadowalająco. Sztuka jest krótka/1 godzina/. Działa jak znieczulenie, uzdrawiający oddech po ciężkim dniu. Proponuje krajobraz świata przynoszący ulgę, wytchnienie. Skok w marzenie, które wydaje się być poza zasięgiem spełnienia. Oderwanie od rzeczywistości, która uwiera szarością, monotonią, bylejakością dnia świstaka. Wyczarowuje miraż o smaku sensacji. Bezpieczny. Kontrolowany.

Polak potrafi. Juliusz Machulski potrafi. Jan Machulski potrafi. Zachować jedność akcji, miejsca, czasu. Zagmatwać fabułę, zarysować motywacje, zbudować postaci, tak poprowadzić akcję, by zakończenie zaskoczyło. Całkowicie zaskoczyło. Bo słabo wypadło uzasadnienie motywu zabójstwa. Niby logiczne ale niewiarygodne. Nic wcześniej nie wskazywało na mordercę. Żaden ślad, niuans, domysł. Wszystko składało się przeciw takim podejrzeniom. Rozwiązanie zagadki poprowadzono zbyt pośpiesznie. Śledztwo mogłoby być dłuższe i wnikliwsze. Portrety postaci bardziej wyraziste, skomplikowane i niejednoznaczne. Oczywiście można tak wybrzydzać z perspektywy konsumenta przebierającego dzisiaj w bogatej ofercie tytułów kryminałów, serii, sezonów. Syty nigdy nie zrozumie   głodnego teatru sensacji. Czwartek  dla niego to był najszczęśliwszy dzień. Bo świat mediów w Polsce kiedyś i dziś jest nieporównywalny. Pustynia z oazą czwartkowej sensacji i róg obfitości dzisiaj.

Tandem ojca z synem wypadł doskonale. Ujawnił talent debiutującego artysty. Zmysł obserwacyjny i umiejętność czerpania z różnych źródeł inspiracji. Sprawną kompozycję, zmyślne zagmatwanie wielu tropów, zdolności kopiowania typów charakterologicznych, swobodne wykorzystywanie konwencji kryminału.  Dziś już wiemy, że to talent spełniony.

Ostatnia emisja Teatru Sensacji tego lata w TVP Kultura to nie był najszczęśliwszy dzień w życiu  teatralnego fana ale bardzo satysfakcjonujący. To było dobre zakończenie. Zwłaszcza, że nowy sezon Teatru Telewizji rozpoczął BRANCZ Juliusza Machulskiego. Tym razem sztuka autorska, komedia obyczajowa, tak bardzo potrzebna Polakom, by się w niej przejrzeli. Teraz musimy czekać do następnych wakacji z nadzieją na powrót KOBRY.

Do zobaczenia, mam nadzieję. Do zobaczenia.

 Bo to dar ten nasz teatr powszedni. Skupiający najlepszych artystów, niosący obraz swoich czasów w przyszłość. Treści  w formie artystycznej, adekwatnej do poziomu przyswajalności dla komunikacji, dla rozwoju duchowego, intelektualnego, ogólnego. To przyzwyczajanie do sztuki, do sięgania po nią jak po swoje. Bez fajerwerków, ot, tak zwyczajnie, z tygodnia na tydzień. Czasem dzień po dniu. W miejscu dla siebie najprzyjaźniejszym, w domu. Teatr dostępny. Teatr przystępny. Rozbudzający tęsknotę za sztuką, za kontaktem z czuciem, ze świadomością, że my nie gęsi, swój ludzki język mamy. I znamy. Nie tylko po to, by zmanipulować zło i nim obracać przeciw sobie ale by je odkryć, nazwać i unieważnić. Nadal dla bardzo wielu Teatr Telewizji to pierwszy elementarz nauki czytania, słuchania, chodzenia do teatru. To sposób obcowania ze sztuką. Teatr Sensacji doskonale wpisuje się w tą misję budzenia w nas człowieka kulturalnego.  Doskonale.

A więc do zobaczenia za rok, do zobaczenia. Mam nadzieję:)


http://www.teatrtelewizji.tvp.pl/teatr_tv/wideo/zobacz/smierc-w-najszczesliwszym-dniu-zwiastun_16569319/



Śmierć w najszczęśliwszym dniu

Autor: Jerry McKee /Juliusz Machulski/
Reżyseria: Jan Machulski 
Realizacja: Barbara Sałacka 
Scenografia: Joanna Jaworska, Marcin Stajewski 
Opracowanie muzyczne: Stefan Zawarski 


Obsada: Jan Machulski (Leo Smike), Krzysztof Wróblewski (Dean Bolt), Małgorzata Lorentowicz (Pani Loden), Ryszard Bacciarelli (Dr Heller), Krzysztof Wieczorek (Peter McCarrey), Tadeusz Bogucki (Warren), Lech Sołuba (Bob Picher), Włodzimierz Press (Paolo Gemma), Teodor Gendera (Ted), Małgorzata Włodarska (Panna Peetce), Krystyna Chmielewska (Jayne Loden), Sylwester Pawłowski (Howard Tom), Jerzy Dukay (Lomax)
Produkcja 1974 roku

1 komentarz:

  1. Bardzo dziękuję za ten wpis. Wojciech Majcherek

    OdpowiedzUsuń