niedziela, 13 września 2015

TONIEJESTPOSTAWARTYSTYCZNA!CZYLI PREMIERY NIE BĘDZIE! OGÓLNOPOLSKI PRZEGLĄD MONODRAMU WSPÓŁCZESNEGO 2015



Dotknąć procesu twórczego, być w momentach krystalizowania się pomysłów scenicznych, wejść do głowy artysty, w dodatku wybitnego, to marzenie wielu. Sama w sobie inspiracja wariacji na temat kreacji. Tym razem chodzi o Tadeusza Kantora. Widzimy na scenie wysiłek aktora, Łukasza Pawłowskiego, przywracającego do życia wielkiego artystę w momentach aktu twórczego, przy pracy z aktorami, w obrębie przestrzeni teatralnej ale karykaturalnie, kabaretowo, lekko, z przymrużeniem oka.  W dodatku w zderzeniu z doświadczeniem własnego życia. Ten nowy osobisty bardzo kontekst metody Kantora pokazuje, jak każdy z nas może transponować to, co wypracował teatr do własnego świata. Zawłaszczenie metody. Przyswojenie jej. Przyleganie. Kompatybilność sztuki wysokiej i zwykłego, normalnego życia. Współistnienie i wzajemne wspomaganie, przenikanie się obu światów: realu i fikcji, przypadku i metody, konkretu i wyobraźni. Inspiracji napędzającej kreację. Ale przez improwizację, sprawdzanie jak to działa, jak wypada na scenie i czy od szczegółu można przejść do ogółu. Od życia osobistego do stworzenia archetypów.  Wspomnienia Kantora ukształtowały UMARŁĄ KLASĘ. Wspomnienia Pawłowskiego sceniczny obraz WIEŻOWCA SAMOBÓJCÓW. UMARŁA KLASA  w tym monodramie zaistniała więc w nowej formie jako WIEŻOWIEC SAMOBÓJCÓW. Tak się konstytuuje kanibalizm w sztuce. I wkracza w nasze, widzów, życie.

W monodramie krok po kroku Pawłowski wyczarowuje krok w krok za Kantorem kolejne sceny. Wraca do źródeł. Do początku. Inspiracja za inspiracją pobudza wyobraźnię personifikującą na naszych oczach  kolejne postaci/siebie dojrzewającego do dorosłości w samotności na skraju samobójstwa, Kantora, matkę, ofiarę- samobójcę/. Mamy okazję zobaczyć proces budowania rzeczywistości scenicznej poprzez pustą przestrzeń, bazę, aktora/czysty, duchowy, gotowy na start/, i przedmioty, które mają ją uwiarygodnić, nadać jej nowe życie, wartość, kształt.  Szukanie nowego znaczenia pojedynczego gestu, wspomnienia, zdarzenia, ujęcia w innym kontekście starych problemów, przepracowanie ponowne zamkniętych tematów stwarza poprzez banał i przypadek, na zasadzie prób i błędów nową, świeżą jakość. Umożliwia budowanie napięcia, intrygi, dramaturgii. Spowodowanie, by ciało czuło, wiedziało a rekwizyty w konkretnym układzie, kontekście komplementarnie tworzyły nowe sensy, nową formę, wymowę. Poprzez bezwzględną dyspozycyjność, skupienie, otwartość na eksperyment, zdobywanie nowych doświadczeń, podejmowanie karkołomnych prób, ryzyka, gotowość do szalonych, wydawać by się mogło, improwizacji, konsekwentne eliminowanie błędów. Sam aktor też się zmienia. Stwarza. Przechodzi metamorfozę. Jako człowiek i jako twórca. Wtedy wchodzi w rolę, wypełnia zadanie, osiąga cel.  Ale gdy "nie mam początku, nie mam końca, to na chuj mi środek" podsumowuje aktor Łukasz Pawłowski wraz ze współautorką , reżyserką i scenografką Anną Piotrowską oddający tym monodramem hołd Kantorowi. Oboje udowadniają, że niewątpliwie odrobili lekcję mistrza, z sukcesem zdali egzamin. Premiera się odbyła! I jest udanym popisem postawy artystycznej.Brawo!!

My, widzowie, jesteśmy kolejnym ogniwem. Bo proces nauki, proces twórczy się nie kończy. Dzięki takim działaniom, postawom artystycznym rozwija się. Nieśmiertelnym bytem trwa dalej. Widz również musi wykazywać się podobną dyspozycją jak artysta. Tylko jakby z innej pozycji. Pozycji odkrywcy. Tropiciela. Osoby dociekającej sensów scenicznych. Analizującej. Przeglądającej się w wyczarowanym przez artystów obrazie teatralnym.  Nie tylko nastawiony jest na rozrywkę: zamknięty, klarowny, jasny, kawa na ławę przekaz. Otwartość na propozycję artystyczną, gotowość podjęcia ryzyka uczestniczenia w nowatorskich, awangardowych projektach, włączanie się- gdy trzeba, gdy widz tego chce, czuje taką potrzebę-w działania sceniczne/teatr postdramatyczny, performance/ sprzyja komunikowaniu się teatru z widzem.  Służy obu stronom.

Spektakl jest świeżym powiewem artyzmu w starym jak świat temacie. Pełny pomysłów, improwizacji, energii, nagłych zwrotów akcji. Łączy różne byty, światy sceniczne w jeden dynamiczny spójny przekaz. Karkołomne to przedsięwzięcie, ryzykowne. Ale się udało. Nie zamęczyło a zainspirowało. Bawiło. Sztuka jest w nas. Wystarczy ją poczuć, nadać formę. I odważyć się skonfrontować  swoją wrażliwość z gotowością na nią świata. Tu i teraz. Natychmiast. Jak autorzy monodramu, których młody bohater swoją wielką samotność posadził na zewnętrznym parapecie siódmego piętra jedenastopiętrowego wieżowca. Spojrzymy razem z nim w dół. Poczekamy. Na co? By się stać. By zaistnieć. By zostać zauważonym. Ale nie przez matkę! Może przez psa. Ale go nie ma. Bohatera też nie ma. Więc musimy czekać. Potem płynnym, pewnym ruchem wrócimy do pokoju. Do spokoju. I zaśmiejemy się, bo znajdziemy, jak i bohater znalazł, wyjście ewakuacyjne. Był pod ścianą ale teraz wie, że będzie z roku na rok mieszkał coraz niżej i niżej. Zawsze umknie sposobem WIEŻOWCOWI SAMOBÓJCÓW.

toniejestpostawartystyczna! czyli premiery nie będzie!
Autor: Anna Piotrowska, Łukasz Pawłowski
Reżyseria i scenografia: Anna Piotrowska
Muzyka: Michał Mackiewicz
Obsada: Łukasz Pawłowski
Fundacja Rozwoju Tańca_eferte Warszawa/ Teatr Rozbark, Bytom

0 komentarze:

Publikowanie komentarza