sobota, 12 września 2015

MARZENIE NATASZY OGÓLNOPOLSKI PRZEGLĄD MONODRAMU WSPÓŁCZESNEGO 2015


Simply story. Bidul. Cierpienia MŁODEGO WERTERA żeńskiego bez dramatycznego a z oczekiwanym, niestety, zakończeniem. Twarda rzeczywistość trudnego dzieciństwa. Życiorys niezawiniony. Los nieunikniony. Światełko w tunelu=MARZENIE. Podsunięte przez oczywistość natury, wieku, sytuacji, rodzaju żeńskiego. NIHIL NOVI do bólu. Dla młodzieży. Ku przestrodze. Dla spojrzenia w twarz MEDUZY. Dla wiedzy, żeby nie było, że się czegoś nie widziało, nie wie.

Dla dorosłych za późno, na próżno. Nie będzie wyrzutem sumienia, trzęsieniem poczucia winy, erupcją żalu za grzech zaniechania, złego dzieci wychowywania, aborcji mentalnej. Zdanie własnych błędów i wypaczeń na karby systemu. Konstatacja wygodna, standardowa, bezpieczna : SHIT HAPPENS. Nie ci, którzy powinni, będą to oglądali. Obserwatorzy neutralni, to my, widownia.

NATASZA, mimo wszystko, wzrusza, choć ręce do pomocy opadają. Naiwna, kierująca się instynktem samozachowawczym, mimo że wydaję się silna, bardzo łatwo ją zranić, oszukać, zwieść, użyć, wykorzystać i bezceremonialnie wyrzucić na kres, zepchnąć na dno, wypchnąć na margines, odesłać w niebyt. To nieustające potrząsanie głowy, tarmoszenie włosów, pretensja dorosłego życia, zachowania, miotanie się we mgle rzeczywistości odkrywa tylko prawdę, że dziewczyna reaguje jak ranione ciągle zwierzę. Broni się agresywnie. Zachowuje impulsywnie. Obscena i wulgaryzmy, stosowana przemoc to samoobrona. I nawet nie wie, że podąża koleiną wyrobioną przez dorosłych, tak wysoką, że zmiana kierunku pozostanie niemożliwa. Smutna historia spragnionych miłości. Choćby niewłaściwie odczytywanego zainteresowania. Potrzeba miłości zostanie niezaspokojona. I tylko pogrążać się będzie każda Natasza coraz bardziej i bardziej. Z opcją na samozniszczenie.

Monodram wyrazisty do bólu. Pocięty muzyką, która ma tworzyć nastrój, kontekst, wywoływać skojarzenia. Irytuje, drażni, zgrzyta; głośna, natrętna, bezsilna wobec losu bohaterki. Włączana jak łapanie się tonącego brzytwy. Rozrywają narrację niepotrzebne przerwy. Zbyt długie, ciężkie uwierają, niszczą dramaturgię. Pozostawia widza obojętnym, wysmaganym tylko zaprzepaszczonym, roztrwonionym pięknym młodzieńczym, czystym marzeniem miłości, jak skarbem, światłem w wiecznym mroku życia. Macierzyńskiej, rodzicielskiej, przyjacielskiej, zwyczajnie ludzkiej i tej z upragnionym, idealnym obiektem męskiego pożądania. Gdy wszystko zawodzi a nie niesie się w sobie żadnego realnego, doświadczonego, wszczepionego wychowaniem, obserwacją wzorca, marne są szanse na spełnienie MARZENIA Nataszy. Pozostaje ciągłe odrzucenie, jak klątwa wykluczenie, osaczająca samotność. Wzbierający na sile lęk egzystencjalny. Poczucie bezsilności wobec losu, niemożności jego zmiany. Spadanie, ciągłe pogrążanie się i wiedza, że pewne jeszcze tylko pozostaje przeżycie własnej śmierci. Ostatni ból, ostatni dowód istnienia.

MARZENIE NATASZY
Autorka: Jarosława Pulinowicz
Reżyseria i scenografia: Bartłomiej Miernik
Obsada: Anna Dudziak
Grupa Banina z Lublina

0 komentarze:

Publikowanie komentarza