,
ANINA - Katarzyna Łubik
TAKA JEDNA - Nela Maciejewska
TAKA TAM - Maja Szkutnik
JAN - Aleksander Sajewski
TAKI JEDEN - Hugo Tarres/Michał Lupa
MĄŻ - Piotr Zapert
,
W ramach 17.Festiwalu NOWE EPIFANIE widzowie mieli okazję obejrzeć KRZYŻAKÓW w reżyserii Jana Klaty i w kontekście tego spektaklu mogli zinterpretować jego hasło: "Czyńcie sobie Ziemię poddaną". Oczywiście dokonując adaptacji powieści Henryka Sienkiewicza Jan Klata z Ishbel Szatrawską nie brali pod uwagę takiej perspektywy, ale tak to już jest, że artyści tworzą najpierw dla siebie, a odbiorcy ich dzieł mają prawo je odczytywać po swojemu.
Prosta historia o trudnej, złożonej koegzystencji Polaków i Krzyżaków, która w kulminacji doprowadziła do bitwy pod Grunwaldem w 1410 roku jest bazą do refleksji nad problemami natury uniwersalnej. W swej wymowie obraz szuka źródeł konfliktów, które doprowadzają do poważnych incydentów, starć, bitew. Zastanawia się nad przyczynami, z powodu których ciągle wybuchają wojny. Sugestia rozwiązania tego tematu ujętego z dystansu ironii, groteski, pastiszu wydaje się oczywista. Ludzie nie są w stanie zaspokoić się wyznaczonymi im zadaniami, wynikającymi z umów, kontraktów, zasad współżycia społecznego, bo zawsze chcą zyskać więcej, bez trzymania się podjętych zobowiązań, wyznaczonych norm, zdrowego rozsądku i zwykłej przyzwoitości. Posuwają się dalej, przekraczają kolejne granice, a niepowstrzymywani doprowadzają do sprzeciwu, oporu, wojny. Potrzeba dominacji, władza daje tyle przyjemności, że warta jest podjęcia ryzyka doprowadzenia do konfliktu zbrojnego, który zawsze jest wielkim złem. A nosicielem tego genu konfrontacji, walki, wojny jest patriarchat. To on jest odpowiedzialny za to, że nie rozwiązuje się na bieżąco problemów, nie wyjaśnia polubownie konfliktów, nie doprowadza do konsensusu więc utrzymanie na dłuższą metę pokoju jest niemożliwe. Krzyżacy prowadząc politykę ekspansji i dominacji nie zaspokoili się dzierżawą ziemi chełmińskiej i michałowskiej, bo dokonywali agresywnych ataków na ziemie Litwy i Polski. Polacy musieli reagować. Zbyszko cały czas ćwiczy się w walce, wygląda, oczekuje wojny. Chce się zemścić za doznane krzywdy, ciągle więc szuka zaczepki, jest porywczy i wyraźnie podekscytowany, gdy do niej dochodzi. Nie myśli o konsekwencjach. Pozostali mężczyźni nieustannie się do wojny przygotowują. Jakby zawsze żyli w zagrożeniu i niepewności. W sztuce podkreśla się narastające napięcie pomiędzy stronami konfliktu, bo brakuje im pomysłu i wiary w to, że można by jakimś sposobem tę samonapędzającą się machinę wojenną zatrzymać. Nikt nie chce zrezygnować z okazji, bo wojna jest też w swym najbardziej prymitywnym uzasadnieniu obietnicą zarobku, bezkarnego upustu okrucieństwa i dokonania na nieprzyjacielu zemsty. To ten zalewający mózgi mężczyzn testosteron powoduje, że nie chcą, czy nie mogą powstrzymać fali wzbierającej w nich agresji, chęci wyżycia się, rozładowania emocji. Trzeba mężczyznę ekstremalnie upokorzyć, brutalnie okaleczyć, zniszczyć psychicznie, by go móc pokonać. Tak osłabić, by nie miał siły dokonać zemsty, nie widział w niej sensu i nie chciał zadośćuczynienia (życie za życie). By wybaczył i prosił o wybaczenie. By zmądrzał, choćby po stracie, po szkodzie (Jurand).
Kobiety nie mają szans, by wpłynąć na mężczyzn. Ani Danusia, delikatna, subtelna, oddana i wierna blond piękność, ani zjawiskowa, idealna Jagienka, mocno stojący na ziemi kobiecy wariant wszechmocnego i decydującego o sobie mężczyzny, ale też Księżna, dzierżąca realną władzę kobieta, nie są w stanie ich zmienić i zatrzymać przy sobie w domu. Uzależnione i zdominowane pozostają we władzy mężczyzn. Mogą tylko interweniować w ramach tradycji i obyczaju albo się podporządkować. Danusia ginie okrutnie doświadczona, Jagienka jest bezceremonialnie porzucona przez Zbyszka, gdy podekscytowany i szczęśliwy rusza na wojnę, a Zakonnicę, seksualnie wykorzystywaną przez współbraci w wierze dramatycznie na wieki wieków dręczyć będzie związana z tym trauma. Stosowana wobec kobiet przemoc, gwałt, przymus i nakaz określający ich status kształtował silną uległość i głęboki lęk (przerażona Danusia powtarzająca, że się boi). Ubezwłasnowolniał je mentalnie i społecznie, bo choć silniejsze psychicznie były od mężczyzn słabsze fizycznie i musiały pozostawać w cieniu. Tak jest od zawsze, ale czy tak zawsze będzie? Spektakl dowodzi, że kobiety mówią własnym głosem, a ich wypowiedzi są coraz bardziej znaczące, bo rozszerzają pole rozumienia problemów, które spektakl porusza. Są ofiarami, które dają świadectwo. Nie są wycofane, bierne, bo działają, robią swoje.
Sztuka pokazuje jak ludzie, w tym wypadku rycerze zakonu rycerskiego, w imię "szlachetnych" celów (motto zakonu: „Helfen, Wehren, Heilen”, czyli pomagaj, broń, lecz).) czynili sobie ziemię poddaną (podstęp, grabież, podbój). I do czego to doprowadziło (wojna). Ale nie tylko w XV wieku (np. obrazy II-ej wojny światowej). Kulminacyjny, puentujący akt drugi spektaklu wizualizuje nie tylko bitwę pod Grunwaldem, ale też koncert rockowy, kibolską ustawkę, właściwie każdy emanujący zaciekłością, agresją, euforią sparing, który wyłonić ma zwycięzcę. Dowodzi, że człowiek nie jest w stanie kontrolować własnej natury, dostosowuje się do czasów, miejsca, okoliczności i znajduje kulturowy, społeczny, polityczny substytut, by pozostać tym, kim jest od zawsze. Zarówno w czasie wojny, jak i pokoju. I doprowadza do tragedii, bo wojna jest siłą toksyczną, niszczycielską, śmiercionośną. W efekcie wszyscy (bez sił, bez ducha, bez życia?) padają na scenę, przegrywają.
na podstawie „Płomieni” z fragmentami „Sam wśród ludzi” Stanisława Brzozowskiego oraz „Biesów” Fiodora Dostojewskiego
reżyseria, scenariusz - Janusz Opryński
scenografia i reżyseria światła - Justyna Łagowska
wizualizacje - Tomasz Michalczewski
muzyka - Rafał Rozmus
obsada: Irmina Liszkowska (Katia), Dorota Bzdyla (Ola), Katarzyna Lis (Wiera), Ewa Domańska (Matka), Modest Ruciński (Michał Kaniowski), Szymon Kuśmider (Ksiądz Rotuła), Paweł Krucz (Sołowiow), Sławomir Grzymkowski (Goldberg), Maksymilian Rogacki (Breneisen), Krystian Modzelewski (Nieczajew) i Andrzej Seweryn (Ojciec – nagranie wideo)
fot. Karolina Jóźwiak
Taniec to w pewnym sensie sztuka abstrakcyjna. Można go na różny sposób interpretować, ale czy na pewno dowolny? Jedną ze wskazówek jest to, co mówią o swoim dziele sami artyści. Nadają projektowi tytuł, wyznaczają zakres tematyczny, wyjaśniają układy taneczne, ujawniają ich znaczenie, zdradzają inspiracje i proces przekuwania ich w choreograficzną narrację. Rzeczywiście, bez tej słownej nadbudowy, kontekst tego, co artysta chciał przekazać, jego formuła i kształt byłyby otwarte, prawie niemożliwe do odgadnięcia. Jakby artyści nie ufali widzom. Jakby widzowie nie mogli się obyć bez wskazówek i potrzebowali podpowiedzi przewodnika. W ten sposób rodzi się więź między strefą sceny a rewirem widowni, która w efekcie może stać się jednością. Oto świat przedstawiony przez artystów uruchamia wrażliwość i wyobraźnię widzów, co tworzy ich własną narrację. Czy wizja artystów i odbiorców ich sztuki jest spójna?
Tym razem wiedza o spektaklu jest bardzo pomocna, bo cały jest na takim poziomie ogólności, że każda interpretacja wydaje się być możliwa. Scena poza umieszczonym centralnie ekranem i matami ze sztucznej trawy jest pusta. Tę pustkę ma wypełnić ruch ciał, które wyrażą treści, nadadzą sens choreograficznej opowieści. Tancerze ubrani są w kostiumy o podobnej kolorystyce, zbliżonym kroju koszulek i spodni. Każdy z nich wnosi swoją indywidualną narrację uczuć, amplitudę emocji, historię postawy. Każdy jest inny, bo przedstawia się jako wsobny mikroświat, który słabiej lub mocniej stapia się z otoczeniem. Ale zawsze pozostaje sobą. BIOLAND jest produkcją Fundacji Crush On Trash i kolektywu Outrun The Bear z Los Angeles, którą tworzą choreografowie Megan Doheny i Ilya Nikurov. Wykonawcami są polscy tancerze. Kostiumy Jakuba Wójcika wykonane są z ubrań pochodzących z secondhandu a zielone maty użyte w scenografii to fragmenty sztucznej trawy, która nie była nikomu potrzebna. Tym gestem artyści pragną podkreślić, ze utożsamiają się z ideą less waste (minimalizacja odpadów, ponowne wykorzystanie materiałów). Dowodzą, że można przyczynić się do ograniczenia konsumpcji, bo każdy człowiek podejmując decyzje w różnych sprawach, ma w większym lub mniejszym stopniu wpływ na ochronę planety, którą zamieszkuje. To ciekawa idea, bo minimalizm zawsze podkręca kreatywność, zmusza do większego wysiłku, a wykorzystanie tanich kostiumów i rekwizytów sprzyja zmniejszeniu kosztów przedsięwzięcia. Przy czym nie wpływa na wartość artystyczną spektaklu.
BIOLAND
Choreografia: Megan Doheny, Ilya Nikurov
Asystentki choreografów: Zuzanna Strugacz, Agata Kamykowska
Muzyka: Dylan Tedaldi
Reżyseria świateł: Jakub Sztandera
Kostiumy: Jakub Wójcik
Produkcja: Fundacja Crush On Trash
Obsada:
Magda Niedzielska
Iga Włodarczyk
Agata Kamykowska
Michał Przybyła
Kacper Szklarski
PRODUKCJA : Crush On Trash
Organizatorzy i współorganizatorzy: Fundacja Crush On Trash i Crush On Stage, Narodowy Instytut Muzyki i Tańca i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Outrun The Bear, Teatr Łaźnia Nowa i Dom Utopii – Międzynarodowe Centrum Empatii

