niedziela, 13 października 2019

10.iTSelF DZIECI U WŁADZY



W centrum sceny, w ciemności stoi symboliczny dom: cztery białe ściany z pustymi otworami  drzwi i okien. Rozpadnie się i na powrót zostanie złożony. To struktura do cna zła, słaba, pusta. Już na pierwszy rzut oka nietrwała. Prowizoryczna. Symbolicznie pozbawiona cech indywidualnych. Szczególnych. Zimna, diaboliczna.

Ale atmosfera jest gorąca. Trwa przyjęcie urodzinowe. Głośno gra muzyka.  Bawią się dobrze dorośli jak dzieci i dzieci jak dorośli. Ale ich egzystencja jest skomplikowana, zachowania zaburzone, relacje rozpustne, dusze zepsute. Liczy się tylko tu i teraz. Zachcianka spełniona natychmiast. Funkcjonują w schizofrenicznym zwidzie. W niezrozumiałej głębiej naiwności, śmieszności, infantylizmie. Bogactwo nic nie znaczy, władza jest pozorna. Do czasu tylko kłamstwa, zdrady, tajemnice nieudolnie skrywa hedonistyczne życie. Bohaterowie piękni, młodzi, zdegenerowani, doprowadzają je do ruiny, oprzytomniawszy starają się nadać mu na powrót kształt, sens, wartość. Ale nie można niszczyć bezkarnie. Budować na piasku.Tworzyć z niczego. Jest już na zmianę za późno. Zbyt głęboki jest rozpad wszelkich hierarchii, struktur, wartości. Rodziny, społeczności, a patrząc szerzej narodu. Bliskość gubi się w chaosie zdrad. Krzyk jest oznaką słabości. Zachowanie pozorów uzależnieniem. Ogłupienie pułapką. Upadek jest nieunikniony. Pewny.

Nadwątlone więzi przestaną łączyć, będą dzielić. Miłość nie była miłością lecz tylko przyjemnością. Towarzyska zażyłość to interes. Rodzina jest prowizorycznym układem. Glamour kostium kryje kompleksy i lęk, że cokolwiek z wartościowego życia pozostało, niechybnie przepadnie. To przeczucie widoczne jest w każdej bohaterów relacji, rozmowie, geście.  Dorośli są żałośni, zagubieni, dzieci  koszmarnie świadome, co się naprawdę dzieje i jak to mogą wykorzystać.Nikt tu nie jest niewinny.

Aktorzy grają z oddaniem. Energetycznie. Dynamicznie. Ich bohaterowie-przestylizowani, groteskowi, karykaturalni- nie budzą grozy lecz politowanie, śmieszność. To za mało, by można było się było przejąć negatywną diagnozą społeczną sztuki. Krytyką zblazowanych dorosłych, którzy zachowują się dziecinnie, nieodpowiedzialnie, samolubnie. Obrazem dzieci, które cynicznie, bezstresowo wchodzą w rolę dorosłych i przejmują nad ich życiem kontrolę. Jedni czy drudzy, to dzieci u władzy. Ujawnienie prawdy nie zerwało z ich twarzy masek hipokryzji ale przyprawiło im nowe gęby. Namalowane zostały jednak aktorstwem grubą, zbyt jaskrawą kreską.



Dzieci u władzy na podst. sztuk Regera Vitraca i Dušana Jovanovića

Uniwersytet Lublański – Akademia Teatru, Radia, Filmu i Telewizji
SŁOWENIA
reżyseria Luka Marcen
 obsada:
Luka Boksan
Zan Brelih Hatunic
Andras Haraurer
Martin Mlakar
Gal Oblak
Lana Buceec
Lana Fortuna
Julija Klavzar
Nika Vidic
Lara Wolf
dramaturg: Tery Zezelj
kompozytor, muzyka na żywo:Martin Vogrin
scenografia: Nika Curk
kostiumy: Ana Janc
reżyser światła: Nastja Miheljak

sobota, 12 października 2019

10. iTSelF NASZA KLASA


NASA KLASA, sztuka Tadeusza Słobodzianka, miała na świecie już wiele inscenizacji. Wyreżyserowana w 2010 roku przez Ondreja Spišáka w Warszawie na Scenie na Woli im. Tadeusza Łomnickiego nadal jest z powodzeniem grana, budzi duże zainteresowanie. To dramat o prostej strukturze, jasnej fabule, przejmującej treści. Porusza temat zła natury ludzkiej w kontekście sytuacji, która sprzyja, kusi, umożliwia jego wyzwolenie. Mówi o tym, jak okrutny, bezwzględny, nieczuły może być człowiek dla człowieka. Do czego jest zdolny się posunąć w podłości, niegodziwości, zdradzie w godzinie próby. Jak trudno mu przychodzi być przyzwoitym kolegą, koleżanką z klasy, sąsiadem, sąsiadką, obywatelem. Udowadnia, że instynkt przetrwania, chęć odwetu, łatwego wzbogacenia unieważnia dekalog a deklarowana miłość do bliźniego jest synonimem niczym nie uzasadnionej nienawiści. Jednostka jest marionetką we władzy systemów tego świata skazaną na upadek, klęskę. Jeśli nie wierzy.

Sztuka stawia problemy, których nikt jeszcze nie rozwiązał, nie jest w stanie wyjaśnić: dlaczego dzieje się, co dzieje w czasach wojny, zagłady, dlaczego zło może być tak silne, że pokonuje dobro?, jak ocenić relacje ofiara, świadek, kat w czasach panowania totalitaryzmów?  Nie gwarantuje, że historia się nie powtórzy. Daje prawo do niewybaczenia. Na szczęście pozostawia widza z nadzieję, że co umarło może zmartwychwstać w nowym życiu. Jeśli wierzy.

Spektakl rosyjski grany jest przez bardzo młodych ludzi w scenografii, której głównym elementem jest ekran na całą szerokość sceny z konturami przedwojennej Polski i imionami uczniów klasy. Na nim wyświetlane są projekcje wideo.  Do ścian przytwierdzone są niezliczone czarne tabliczki z imionami i nazwiskami ofiar, prawdopodobnie nie tylko wojny.

Inscenizacja ma charakter lekcji historii, socjologii, psychologii. Empatii. Ku nauce, przestrodze. Uświadomieniu. Pamięci. Poruszane problemy mają wymiar uniwersalny. Studenci, doskonale do swych ról warsztatowo przygotowani, więcej relacjonują, opowiadają, opisują niż grają. Czytają z zeszytów, książek. Tworzą sugestywne, emocjonalnie silne kompozycje. Jakby temat był abstrakcyjny, odległy, obcy. Zbyt trudny do przepracowania. Niemożliwy do przedstawienia.  Zilustrowania. Głównie surowe słowo, obraz przez nie budowany, sytuacja opisywana, więź, relacja ma uruchamiać wyobraźnię i budzić wrażliwość. Poruszać. Wstrząsać.

Młodość, dynamiczna, żywiołowa, niewinna, sama sobą złu zaprzecza. Daje nadzieję, że ocalenie sensu życia, szczęścia jest możliwe wobec niemożliwego status quo historii, obecnej rzeczywistości, niezaprzeczalnych faktów. Witalność młodości silnie kontrastuje z suchą, rzeczową relacją o złu. Dociekanie dlaczego człowiek człowiekowi gotuje tak okrutny los, pozostaje poza logiką, rozumieniem, oceną. Odwołać się można tylko do człowieczeństwa doświadczanego w sferze silnych emocji. Ten dramat, ten spektakl je uruchamia. Eskaluje. I zostaje nagrodzony hojnie przez publiczność owacją i jej nagrodą. Całkowicie zasłużenie.



NASZA KLASA  Tadeusz Słobodzianek
Rosyjski Państwowy Instytut Sztuk Scenicznych w Petersburgu
ROSJA
reżyseria: Daria Shamina
choreografia: Yuri Vasilkov 
scenografia: Natalia Pavlova
video: Anastasiya Gordymanova
dźwięk: Alina Pokrovskaya
światło: Anton Astakhov
technika: Regina Petrova
obsada:
Anna Zavtur
Ekaterina Tikhonova
Diana Zhdanova
Ilia Yakubovskii
Sergei Goroshko
Nikita Kokh
Denis Prytkov
Alexander Drugov
Piotr Siwek
Ivan Kirillov





środa, 9 października 2019

10.iTSelF Z BLISKA


Zwycięski spektakl 10-tego iTSelF, w pełni zasłużone Grand Prix, jest ważny z wielu powodów. Z BLISKA pozwala przyjrzeć się przyczynom i skutkom erozji, rozpadu i zaniku więzi międzyludzkich. Prowadzącym do depresji, bezsenności, izolacji, zaburzeń komunikacji. Dezorientacji, braku rozpoznania, co jest jawą, co wyobrażeniem, snem, projekcją. W konsekwencji uświadamia jak bardzo nieszczęśliwa i zagubiona jest jednostka we współczesnym świecie. Im więcej ma dóbr materialnych, tym mniej duchowości. Im więcej technologii, tym głębsza samotność.  Im więcej informacji, tym większy chaos. Im ambitniejsze kariery, tym uboższe życie rodzinne. Priorytetowy, rozbuchany indywidualizm zabija wspólnotowy styl życia. Wyklucza bliskość, kompromis, zrozumienie. Wirtualny świat sztuki, mediów buduje i konstytuuje zoombie second life, w którym mając nieograniczoną ilość anonimowych znajomych, traci się kontakt z osobami realnymi, najbliższymi. Przyjaciel, przywódca, mentor, matka, dziewczyna stają się zbędni. Stracili swoją funkcję, są pozbawieni znaczenia, nie mają na nic wpływu. Rozpasana wolność, bezproblemowa niezależność oddala, nie przybliża. Człowiek współczesny porusza się we wszystkich możliwych kierunkach jedynie po prostych równoległych prowadzących donikąd. To paradoks, że można mieć wszystko ale nic wartościowego, ważnego. Zaspokajającego podstawowe potrzeby emocjonalne. Nie zna miłości, ani stabilizacji. Kontakt, jakiego pragnie, porozumienie, którego szuka, bliskość, której pożąda jest poza jego zasięgiem. Tym bardziej wspólne działanie z innymi ludźmi. Rośnie w nim głód uczuć, zainteresowania. Świadomość niemożności zaspokojenia. Spełnienia. Jakby cierpiał na nową jednostkę chorobową, miał cywilizacyjną niepełnosprawność. Bo ojca nie ma, matka robi karierę. Firma jest jej domem. Jako dziecko uczył się życia z filmów, których nie rozumiał. Nie zna innego świata niż fikcyjny. Język się rozpada. Czas się to zamraża, to topi. Czuje, że w jego ciele mieszka obcy, którego nigdy nie pozna. Pozbawiany więzi nie potrafi ich nawiązywać, uznaje je za zbędne. Nie zna miłości, czułości. Wie, że ma być przyjemnie, miło. Żyje wyobrażonym życiem innych ludzi. Nie ma swojego. W wieku 14 lat leczy się psychiatrycznie. Cierpi na bezsenność. Wpada w panikę. Jest zdezorientowany, zagubiony. Zna tylko samotność, powiększającą się w nim pustkę.

Spektakl zbudowany jest ze scen ascetycznych, precyzyjnych, mocnych, jak ta na początku, gdy obserwujemy dwóch młodych ludzi /przyjaciół, kolegów/ przy fortepianie: jeden gra jazz, drugi klasykę. Nie wsłuchuje się jeden w drugiego, na jotę nie stara się ustąpić, dostosować. Improwizować. Eksperymentować. Za to konkurują ze sobą, coraz mocniej akcentują swoją odrębność. W końcu agresywnie walczą. Upadają, wierzgają, kopią siebie, instrument. Czym mogą uderzają w klawisze. Zamiast harmonijnej melodii słychać kakofonię przypadkowych dźwięków. Chaos. Indywidualizm wykluczył wzajemną inspirację. Wspólną zabawę. Nie przybliżył ich do siebie lecz oddalił. Brutalnie. Skutecznie.

Kolejne rozwinięcia poszerzają pole walki, zakres klęski. Słowotok, który oznajmia, relacjonuje. ale nic nie jest w stanie zmienić. Stwierdza stan rzeczy, obnaża wszelki deficyt. Treść, która boli, nie może obiecać ocalenia. Punktuje bezwzględnie, na zimno. Krzykiem się domaga. Jak pustka scenografii, chłód jej barwy. Jak język choreografii, która pokazuje w kieracie samotnego drylu ciała, łączące się w dramatyczne układy na krótko, za krótko. Prowadząc do kulminacji, w której ON i ONA, wirtualni, uwięzieni, każde w swoim telewizorze, śpiewają razem tę samą piosenkę. Nie mogą się zobaczyć, poczuć, dotknąć. Oboje osobni, odrealnieni, odlegli są tęsknotą za czymś, czego nie potrafią nazwać,  zdefiniować, spełnić. Automatycznie odtwarzają zasłyszane teksty, instynktownie naśladują podpatrzone sceny, gesty. Bo tylko takie wzorce znają. Są jałowi, bezpłodni. Trwają w stuporze smutku, przygnębienia. Bez miłości, więzi, bliskości. Bezbronni. Nieszczęśliwi.

Jest w tym spektaklu konsekwentnie budowany nastrój klinczu, niemocy, bezradności. Redukcja człowieka w człowieku. Rosnące napięcie pomiędzy pragnieniem a niespełnieniem. Równowaga mowy ducha i ciała. Reżyseria, dramaturgia, kompozycja kontrolująca porządek rzeczy, bo wszystko się tu uprzedmiotawia. Równo rozłożone akcenty ruchu i treści. Młodzi aktorzy, doskonale warsztatowo przygotowani, tworzą swoje role powściągliwie. Stanowią zgrany zespół. Widzowie z bliska  mogą to zaobserwować. Docenić. Mają możliwość projekcji własnych lęków, obaw, przeżyć. Okazję wsłuchania się w puls zachodniego świata. Z bliska poczuć graną przez młodość napierającą z zewnątrz ku wewnątrz współczesnego człowieka coraz większy wszystkiego bezsens, coraz bardziej przerażająca pustkę. Niemiłość.

Z BLISKA
Na podstawie "Play Loud" i "2 Uhr Nachts" Falka Richtera
Akademia Teatralna Augusta Everdinga  NIEMCY
reżyseria, choreografia, scenografia: Katja Wachter
obasada:
Lavinia Thelan Nowak
Enea Boschen
Benedict Sieedin
Havdy Punzel
Almut Kohnle
Leonard Dick
Lisa Schwarzer
Andriej Aranowski

kompozytor: Florian Paul

fot. Karolina Jóźwiak

10.iTSelF MASZYNA PINOKIA/NIE JESTEŚ JEDNYM Z NAS/


W pustej, mrocznej przestrzeni sceny  sugerującej, że wydarzenia przedstawiane mogą się dziać wszędzie i zawsze, w kostiumie i charakteryzacji komedii dell'arte, co czyni wykonawców anonimowymi i sugeruje, że bohaterem wydarzeń może być każdy, odkrywamy stary jak świat problem akceptacji przez grupę innej, obcej, nienormatywnej jednostki, która, chce do niej dołączyć, przynależeć. Pragnie być jej częścią.

To spektakl dla małych i dorosłych widzów. Dla pierwszych jest okazją poznawania mechanizmów funkcjonowania społeczności, wspólnoty, narodów. Bogatego instrumentarium reżyserii społecznej formatującej system ujednolicania, kontroli, sankcji. Działań bezwzględnych, restrykcyjnych, opresyjnych. Dla drugich jest gorzką konstatacją, że wszelki postęp, szeroki dostęp do informacji, pogłębienie samoświadomości nie zmienia podstawowych odruchów obronnych człowieka, grupy jaką współtworzy. W jego podświadomości drzemie nadal lęk przed odmiennością. Każdy jednak instynktownie dąży do komunikacji ze światem zewnętrznym, do tego, by się z nim identyfikować, być jego integralną, twórczą, ważną jak inni częścią.  Ta daje siłę, poczucie bezpieczeństwa, możliwość rozwoju i zabawy Ale żąda bezwzględnego podporządkowania, przyjęcia jej zasad funkcjonowania, hierarchii i systemu wartości. Przysłowie "Jeśli wejdziesz między wrony, musisz jak i one" przejawia się w tym wypadku w  narzucanym przez grupę wyglądzie/usunięcie nosa Pinokia/. Wszyscy są do siebie podobni, noszą takie same ubrania, maski i za wszelką cenę chcą, by tak pozostało. Presja wywierana na pragnącą się przyłączyć jednostkę jest okrutna, systemowa, skuteczna. Winna ona zrezygnować ze swojego indywidualizmu, wyjątkowości, wszystkiego, co wyróżnia, zwraca uwagę, jest wartością dodaną. Najsmutniejszą diagnozą jest to, że ta społecznie akceptowana, znormatyzowana tresurą maska staje się w końcu prawdziwą twarzą,  taką jak wszystkie inne. Zmiany nie są powierzchowne, pozorowane, nie są świadomym kamuflażem. Wymagają wyparcia się siebie, wymuszają wyzbycia się tego, co wyróżnia, decyduje o odrębności. W konsekwencji prowadzą do rezygnacji z życia na własnych warunkach, zasadach, wartościach. Zyskiem może być spokój, akceptacja, brak ryzyka, życie bez buntu, walki o to, na czym jednostce najbardziej zależy. Co stanowi o jej twórczej, kreatywnej, ulegającej ciągłemu rozwojowi, zmianie wyjątkowości.

Spektakl jest dynamiczny, oparty na komunikacie mimiki, ruchu, gestu, czerpie z teatralnej tradycji. Skromny w swej formie, ubogi, bo bez scenografii, wykorzystujący w stylizacji Bachtinowskie „ciało groteskowe” i spuściznę komedii dell’arte, bębenek i ukulele dla tworzenia warstwy dźwiękowej skupia uwagę na ekspresji zespołowej gry aktorskiej. Niewinnie dziecięcej na początku zabawy, która niepostrzeżenie zamienia się w podstępną inżynierii społecznej danse macabre. Podkreśla wagę edukacyjnej, rolę dydaktycznej treści. MASZYNA PINOKIA, mechanizm manipulacji, tortur, brutalnego zniewolenia jednostki, wtłacza jej indywidualizm w gorset środowiskowej normy, redukuje barwną różnorodność do nudnej jednolitości, kastruje wszelką odmienność, skutecznie igra z pragnieniem człowieka, by być integralną częścią większej całości.



MASZYNA PINOKIA/NIE JESTEŚ JEDNYM Z NAS/Paolo Alessandri
Akademia Teatralna „Sofia Amendolea” w Rzymie  WŁOCHY 
reżyseria: Paolo Alessandri
scenografia, choreografia, muzyka: Paolo Alessandrikostiumy i maski: Monica Raponi
obsada:Pierpaulo Cosimato
Leonard Maltese
Luca Pani
Angela Ieracitano
Lara Marcuzzi
Raffaella Marcini
Antonia Scarlato
Marisa Serra
premiera: 05.2018

sobota, 28 września 2019

USTAWIENIA ZE ŚWIĘTYMI, CZYLI ROZMOWY OBRAZÓW COLLEGIUM NOBILIUM


USTAWIENIA ZE ŚWIĘTYMI, CZYLI ROZMOWY OBRAZÓW, autorski spektakl Agaty Dudy-Gracz zrealizowany ze studentami IV roku  Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej w Warszawie, jest niezwykle poruszający. Zarządza emocjami. Skupia uwagę, niezwykle angażuje. Przebija się przez obojętność. Zapomina o dystansie. Ignoruje wszelką poprawność. Jest wsobnym uniwersum. Tworzy własny kod dostępu do odbiorcy. Językiem teatru odkrywa jego tęsknotę za wartościami utraconymi. Wypartymi, ośmieszonymi. Przywraca im właściwy sens i miarę. Piękno.

Widzowie wkraczając w rewir transowego HYDE PARKU, rzeczywistości współczesnej jak z mrocznego sci-fi horroru, spotykają marketingowe figury z przytroczonymi do ich ciał olbrzymimi obrazkami, które są jak tablice informacyjne, reklamy, brzemię, niezbywalny ciężar. To święci, ich żałosny współczesny wizerunek nadszarpnięty wpływem czasu, który wszystko degraduje, niszczy, dewaluuje. Kuszą przybyłych swoją ofertą, historią, wizją. Pragną przedstawić się, wypowiedzieć, przyciągnąć uwagę. Chcą być wysłuchani. Szukają kontaktu. Wokół panuje chaos, zgiełk i mrok. Mieszają się, zakłócają jednocześnie wypowiadane kwestie. Można wybrać opowieść lecz każda, jak postać, ją wygłaszająca, jest odstręczająca, napastliwa, drażliwa. Niepokojąca i obca. Tandetna, kiczowata, lumpeksowa. Zaburzona. Zużyta, zbrzydzona. Budzi nieufność, ostrożność. A nawet, jak Joker Heatha Ledgera z MROCZNEGO RYCERZA przerażenie, wielki strach.

Dlatego pojawiają się kolejne żywe obrazy, wieloznaczne rozwinięcia, bogate ilustracje. Szyderczo ośmieszany jest wizerunek radosnej, jarmarcznej, naiwnej wiary/discopolowe nauczanie kościoła/. Widz odpręża się, śmieje. Przerabiany jest lęk przed śmiercią, oswajanie nieuniknionego/"Gęś, śmierć i tulipan"/. Robi się poważnie. Bohaterowie mierzą się z prawdą i fałszem. Oczekują na cud, ostatni sposób ratunku w opresji. Szukają odrobinę świętości w swej małości, bezsilności, biedzie. Doświadczają kruchości dobra, niestałości świata, ulotności szczęścia i bezczelnego triumfu zła/obraz początku dominacji silniejszego, kształtowania hierarchii w gwałcie na dziecięcej niewinności przy obojętnej akceptacji dorosłych/, buntu dorastania/obraz relacji matki z córką/, niewinności homoseksualnej miłości. Przedstawiają gorzką historię pewnego małżeństwa, dojrzewanie do znoszenia bólu, radzenia sobie z żałobą, cierpieniem i stratą/samobójcza śmierć ukochanego męża, brata, kochanka/, narodzin świętości człowieka prostego/bezinteresowna pomoc/.

Ekspresyjne obrazy komponowane są  kontrastem światła i cienia, śmieszności i powagi. Opozycją płytkości i głębi, ulotności i tego, co stałe, niewzruszone, niezbywalne. Komplementarnością nieznośnej lekkością bytu i obezwładniającego ciężaru doświadczanego nieszczęścia. Chaosem ewoluującym ku ładowi, źródłami zła przeglądającego się w ostrym świetle prawdy. Niepewnością, zagubieniem, słabością przeradzającą się w twardą, bezwzględną sztukę przetrwania. Trudną koniecznością afirmacji życia.

Obrazy są intensywne, gęste, wyraziste. Malarskie. Imponują tempem, niepokoją nastrojem, silnie angażują emocjonalnie. Zaskakują podejmowaniem prób komunikacji na wielu poziomach. Olśniewają siłą teatralnej sztuki narracji. Kumulują dramatyczne napięcie, mimo poruszania różnorodnych tematów i zastosowania zróżnicowanej formy/gra, taniec, śpiew, improwizacja/. Ale takie efekty daje znakomity scenariusz, perfekcyjna dramaturgia, doskonała reżyseria, kostiumy, charakteryzacja, scenografia- fascynująca wizja i dojrzała osobowość artystyczna Agaty Dudy-Gracz oraz niezwykle żywiołowa, zaangażowana, bardzo, bardzo dobra zespołowa gra aktorska. To teatr o wyrazistej estetyce poruszający fundamentalne, ważne treści. Metaforyczny, metafizyczny, sugestywny, mocny. Wciągający jak sen mara, który dotykając sacrum i profanum, zakorzeniony głęboko w realu i sięgający bez trudu do podświadomości, udowodnia, że w tym pędzie, szaleństwie, okrucieństwie współczesnego życia jest zakodowana metoda na ocalenie sensu zdewaluowanej, zdegenerowanej świętości: człowieczeństwa, radości prostej egzystencji, bezinteresownego czynienia dobra, które choć na chwilę pokona napierające zewsząd zło, powstrzyma rozpad, upadek. Umocni wiarę, przywróci nadzieję, że wszystko jest możliwe. Sprawi cud, mimo kroczącej za nim odpowiedzialności/za siebie, świat cały/. Umożliwi stawić czoła trudnej, złożonej, zmiennej rzeczywistości. Jeśli nie zabije, to wzmocni lub udziwni. Uodporni. Pozwoli, mimo wszystko, żyć. Bez złudzeń marzyć. Na jawie śnić. Śnić.


USTAWIENIA ZE ŚWIĘTYMI, CZYLI ROZMOWY OBRAZÓW
reżyseria, scenariusz, scenografia i kostiumy Agata Duda-Gracz

światła Katarzyna Łuszczyk
muzyka Łukasz Wójcik
choreografia Tomasz Wesołowski
asystent scenografa i autor kolaży Magdalena Mucha
asystent scenografa Michalina Lewandowska
asystenci reżysera:Dawid Chudy, Vanessa Gazda, Karolina Przystupa, Marta Skowiera, Małgorzata Woźniak

Obsada:
ŚWIĘTA JOANNA D’ARK Kaja Kozłowska
ŚWIĘTY ARCHANIOŁ MICHAŁ Natalia Jędruś
NIEŚWIĘTY JERZY Bartosz Włodarczyk
ŚWIĘTA RÓŻA Monika Cieciora
NIEŚWIĘTA PAPIEŻYCA JOANNA Barbara Liberek
ŚWIĘTA KATARZYNA ZE SIENY Katarzyna Obidzińska
ŚWIĘTY WALENTY Karolina Szeptycka (V rok WA)
NIEŚWIĘTY LUCYFER CZYLI DIABEŁ Piotr Kramer
ŚWIĘTY PAWEŁ Ina Maria Krawczyk
ŚWIĘTA OLGA Jowita Kropiewnicka
ŚWIĘTA GODOLEWA Arina Piskovskaja
ŚWIĘTY OJCIEC PIO Mariusz Urbaniec
ŚWIĘTY ANDRZEJ BOBOLA Damian Mirga
ŚWIĘTY ANIOŁ STRÓŻ Dorota Bzdyla
ŚWIĘTA MARIA EGIPCJANKA Elżbieta Nagel
ŚWIĘTA SYMFORIANA Justyna Fabisiak
PIĘCIU ŚWIĘTYCH BRACI POLAKÓW Sebastian Figat
MOJŻESZ ETIOPCZYK Jędrzej Hycnar
ŚWIĘTY STANISŁAW Konrad Żygadło
ŚWIĘTY GERWAZY Bartosz Bednarski
PIELGRZYMI Widzowie

Spektakl dyplomowy studentów IV roku Wydziału Aktorskiego specjalności aktorstwo.

Spektakl jest koproducją Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie oraz Festiwalu Łódź Czterech Kultur.

premiera łódzka: 7 września 2019

premiera warszawska:20 września 2019

fot. HaWa / Festiwal Czterech Kultur