26. Międzynarodowy Festiwal sztuki Tańca i Performansu CIAŁO/UMYSŁ jest już za nami, ale to, co w nas poruszył, uruchomił, wyzwolił pozostanie w pamięci naszego ciała i umysłu na zawsze. To taki dar od sztuki - nieoczekiwany, zaskakujący, wspaniały.
Festiwal otworzył kanoniczny spektakl ROSES DANST ROSES (1983) autorstwa Anne Teresy De Keersmaeker w wykonaniu piątej już generacji tancerek, co pokazuje, jak bardzo jest ważny i aktualny dla kolejnych pokoleń tancerzy, którzy go przedstawiają oraz widzów, którzy pragną go oglądać, bo znajdują w nim odzwierciedlenie własnego życia, siebie, bo ciągle odczytują go na nowo. Na początku widziano w nim radykalny feministyczny manifest, który kierując uwagę na ekspresję kobiecego ciała, podkreśla autonomię, niezależność, samostanowienie kobiet. Z czasem interpretacje zmieniały się, mimo że choreografia była wciąż ta sama. Sekwencje i kolejność układów, kompozycja i struktura taneczna oraz minimalistyczna scenografia, sugestywny, ale wzmacniający wymowę układów tanecznych dźwięk sprawia, że powstał obraz ponadczasowy, uniwersalny. Precyzyjny w formie, prosty w swoim realizmie, więc czytelny i wiarygodny, a jednocześnie niejednoznaczny w dynamice, propozycjach rozwiązań formalnych, co otwiera możliwość indywidualnego odczytania i rozumienia ich znaczenia. Ujmuje bezpretensjonalnym językiem, którym komunikuje się z widzami. Pozwala im robić projekcję własnych skojarzeń, doświadczeń, działań. Własnej intensywnej obecności w niezmiennych, powtarzalnych rytuałach życia.
Neutralna pusta, mroczna przestrzeń ze światłem o różnej intensywności i natężeniu, rozedrganiu, z draperią, neonowym tytułem spektaklu, pojawiającymi się pewnym momencie krzesłami ożywiona jest przede wszystkim ekspresyjnym ruchem czterech jednakowo ubranych tancerek, jakby to była tylko jedna osoba, kobieta. Choreografia wykorzystuje codzienne czynności, gesty, reakcje synchronicznie lub ujęte w zamkniętych sekwencjach, w nieskończoność powtarzane, jakby nie można było się od nich uwolnić, jakby ich ciężar widzowie musieli mocno poczuć. Podobnie jest z uczuciami, emocjami, podobnie jest z przywracaniem równowagi ciału i duszy. Jakby to była niemogąca się skończyć historia o obecności ciała w jego odmiennych stanach, ciała, za które się odpowiada i którym się samemu opiekuje, zarządza, ale też ciała, które musi się poddać, podporządkować i ponosić tego konsekwencje. I brać w garść, i stawiać czoła problemom.
Ciało wyraża stan umysłu, jego uwikłanie w rutynę życia. Opowiada historie, przekazuje emocje. Tworzy relacje, ilustruje więzi ze swoim światem wewnętrznych przeżyć i doznań, i z tym zewnętrznym, którego jest niezbywalną częścią. Sztuka koncentruje się na kobiecie, na jednostce w materialnym zwielokrotnieniu, w nieustającym pędzie, na zwyczajności dnia codziennego, jego prostocie jakby podkreślała, że najdrobniejsze działanie każdego człowieka ma znaczenie, jest ważne.
Spektakl wydaje się minimalistyczny i niepozorny, bo dotyczy spraw, sytuacji, zjawisk oczywistych, koniecznych, nieuniknionych. Ciało budzi się w ciszy, wyłania z mroku, z nicości jakby rodziło się do życia, do bycia kobietą. Obraca się, rozciąga, wierci. Pędzi. Udręczone odpoczywa. Pokonuje słabości. Odczuwa. Żyje.
Jak każdy z nas. Przeglądamy się w tym obrazie jak w lustrze. Z pokorą i czułością. Ze wzruszeniem.




0 komentarze:
Prześlij komentarz