"23 i pół godziny", spektakl Teatru Współczesnego w Warszawie, to realistyczny w kontekście współczesnej fabuły i scenografii dramat społeczno - obyczajowy Carey Crim mówiący o tym, że człowiek człowieka nie jest w stanie poznać do końca. Zaufanie, nawet do osób, które wszyscy doskonale znają, cenią i lubią ma delikatną i kruchą naturę, nie jest dane raz na zawsze. Łatwo je stracić. Już same wątpliwości wywołane bardziej lub mniej uzasadnionymi podejrzeniami mogą je zniszczyć. Te ostatecznie potwierdzone i osądzone stają się najboleśniejszym piętnem. Uruchamiają destrukcyjny proces dla relacji i więzi międzyludzkich, bo niszczą wiarę w prostoduszność człowieka, w pokładane w nim nadzieje, w to, że nie zawiedzie i pozostanie takim, jakim się przedstawiał dotychczas. Tak naprawdę nikt do końca nie wybacza popełnionych błędów, zawsze o nich pamięta i nawet gdy nieszczęśnik dostaje szansę na rehabilitację, dalsze kontakty nacechowane są szczególną ostrożnością. Raz rozbudzona wątpliwość nie umiera nigdy i pozostaje poważną skazą na tych, których dotyczy, nawet jeśli wynika z błędnych przesłanek. Odbyta kara przez obwinianego również nie gwarantuje, że zostanie całkowicie wymazana. Wątpliwość zamyka okres niewinności i beztroski w relacjach, otwiera piekło podejrzeń i kontroli. Niszczy spokój. Zatruwa życie. Czyni je nieznośnym. Bolesnym. Uruchamia w otoczeniu mechanizmy obronne, asekuracyjne, zapobiegawcze. Przewraca dotychczasowy świat obwinianego i jego najbliższych do góry nogami.
O tym jest spektakl. W nim szczęśliwe, bezpieczne, normalne życie rodziny zostaje poważnie zagrożone z powodu utarty zaufania spowodowanego oskarżeniem charyzmatycznego, empatycznego nauczyciela, wniesionym przez uczennicę o niemoralne zachowanie, co doprowadziło w konsekwencji do poszlakowego procesu sądowego, skazującego wyroku, pobytu w więzieniu. Po odbytej karze kłopoty całej rodziny się nie skończyły. Wręcz przeciwnie, pojawiły się trudności ze znalezieniem i z utrzymaniem pracy. Nasilił się konflikt z z nastoletnim synem, który zmagał się z mobbingiem spowodowanym historią ojca, coraz bardziej napięte stawały się jego relacje z przeciążoną całą sytuacją żoną (praca, dom, syn, kredyt, zagrożenie straty domu) i starymi, oddanymi przyjaciółmi, którzy po skandalu stali się nieufni i zaczęli zachowywać dystans. Kryzys całkowicie zburzył spokój rodziny, skomplikował jej kontakty z otoczeniem. Wątpliwości co do niewinności nauczyciela nie zostają do końca rozwiane, nie gasną. A przecież wszyscy członkowie rodziny żyć muszą nadal. Jak mają posklejać to, co się rozpadło? Jak ratować to, co pozostaje dobre, ważne, prawdziwe? Sytuacja jest trudna.
Ta sztuka sugestywnie przedstawiając przebieg zdarzeń, precyzyjnie argumentując postawę każdej osoby mocno angażuje, bo prawdziwie i szczerze pokazuje życie zwykłych ludzi, trudną sytuację, w której się znaleźli. Dlatego łatwo przychodzi widzom zrozumienie problematyki zaufania osobom, które się doskonale zna, szanuje, podziwia wobec oskarżeń dotyczących naruszenia etyki zawodowej (tu relacje małoletnich z nauczycielem). Pokazuje spektrum trudności z ostracyzmem otoczenia, problemy radzenia sobie z własnymi emocjami. Ale to co ważne i budujące, sugeruje że podstawowym zadaniem jest utrzymanie kontaktu, wzmacnianie więzi poprzez wspólne rozmowy, wzajemne wsłuchanie się w siebie - w to, co ma się do powiedzenia, w to, co słyszy się miedzy słowami w konfrontacji twardych faktów, wysyłanych sygnałów rozumu i serca. Pozostaje pytanie, czy bohaterowie winni budować nowe życie na starym, czy zaczynać je samotnie bez wzajemnego wsparcia. Przecież na co dzień zapomina się o tym, że w życiu nie ma nic pewnego, wszystko jest zmienne. Zawsze istnieje domniemanie, że rzeczy i ludzie nie są w istocie takimi, jakimi się przedstawiają jakimi je się zna. Mimo żywionych do nich uczuć. Mimo dużej wiedzy i doświadczenia. Pamięć jest zawodna, ale nie sposób jej ignorować, wierzyć można każdemu, ale gdy zawiedzie, wzbudzi niepewność należy trzeźwo myśleć, warto mądrze ufać. By dać sobie szansę rozwiązania problemu podejrzeń rodzących wątpliwości, które nie gasną. Mimo miłości i przywiązania. Mimo oddania. Ogromu czasu, który przecież testował, sprawdzał i potwierdzał, że wszystko jest w porządku. Wątpliwość jest jak trucizna, której kropla zatruwa i unieważnia wszystko. Pewność przeszłą, teraźniejszą i przyszłą.
Ta sztuka sugestywnie przedstawiając przebieg zdarzeń, precyzyjnie argumentując postawę każdej osoby mocno angażuje, bo prawdziwie i szczerze pokazuje życie zwykłych ludzi, trudną sytuację, w której się znaleźli. Dlatego łatwo przychodzi widzom zrozumienie problematyki zaufania osobom, które się doskonale zna, szanuje, podziwia wobec oskarżeń dotyczących naruszenia etyki zawodowej (tu relacje małoletnich z nauczycielem). Pokazuje spektrum trudności z ostracyzmem otoczenia, problemy radzenia sobie z własnymi emocjami. Ale to co ważne i budujące, sugeruje że podstawowym zadaniem jest utrzymanie kontaktu, wzmacnianie więzi poprzez wspólne rozmowy, wzajemne wsłuchanie się w siebie - w to, co ma się do powiedzenia, w to, co słyszy się miedzy słowami w konfrontacji twardych faktów, wysyłanych sygnałów rozumu i serca. Pozostaje pytanie, czy bohaterowie winni budować nowe życie na starym, czy zaczynać je samotnie bez wzajemnego wsparcia. Przecież na co dzień zapomina się o tym, że w życiu nie ma nic pewnego, wszystko jest zmienne. Zawsze istnieje domniemanie, że rzeczy i ludzie nie są w istocie takimi, jakimi się przedstawiają jakimi je się zna. Mimo żywionych do nich uczuć. Mimo dużej wiedzy i doświadczenia. Pamięć jest zawodna, ale nie sposób jej ignorować, wierzyć można każdemu, ale gdy zawiedzie, wzbudzi niepewność należy trzeźwo myśleć, warto mądrze ufać. By dać sobie szansę rozwiązania problemu podejrzeń rodzących wątpliwości, które nie gasną. Mimo miłości i przywiązania. Mimo oddania. Ogromu czasu, który przecież testował, sprawdzał i potwierdzał, że wszystko jest w porządku. Wątpliwość jest jak trucizna, której kropla zatruwa i unieważnia wszystko. Pewność przeszłą, teraźniejszą i przyszłą.
Spektakl jest pasjonujący i ważny za sprawą udanej reżyserii i opracowania muzycznego Jarosława Tumidajskiego. Funduje ogląd niejednoznacznej rzeczywistości z bezkompromisową konsekwencją. Napięcie rośnie, kolejne problemy potęgują je i nie pozwalają widzom odetchnąć. Może dlatego, że wychodzą na jaw nowe okoliczności sprawy, fakty, a pojawiające się przeczucia, przebłyski pamięci, podszepty intuicji burzą spokój. Aktorstwo Katarzyny Dąbrowskiej, Moniki Pikuły, Szymona Mysłakowskiego, Szymona Roszaka i Macieja Bisiorka - komunikatywne, realistyczne, naturalne -tworzy bliskie życiu sytuacje, doskonale odzwierciedla armagedon napięć poddających trudnej próbie ratowania tego, co rodzinę i przyjaciół łączy i wzmacnia. W ich postawach i działaniach jest wiele życzliwości, ciepła, dobrej woli. Odnoszą się do tych zdarzeń, sytuacji, uczuć i rytuałów, które pozwalają im nadal wspólnie, na ile jest to możliwe, normalnie żyć. Wydaje się, że to lepsze rozwiązanie niż całkowity rozpad relacji, bo bardziej dla wszystkich bezpieczny i wzajemnie wspierający. Ciągle dający szansę na pozytywne rozwiązania bieżących problemów. Sztuka dowodzi, że łatwiej walczyć o prawdę, o przetrwanie w grupie niż samotnie.
23 I PÓŁ GODZINY Carey Crim
reżyseria i opracowanie muzyczne: Jarosław Tumidajski
tłumaczenie: Bogusława Plisz-Góral
scenografia: Katarzyna Kornelia Kowalczyk
kostiumy: Krystian Szymczak
reżyseria świateł: Katarzyna Łuszczyk
obsada: Katarzyna Dąbrowska, Monika Pikuła, Szymon Mysłakowski, Szymon Roszak, Maciej Bisiorek
fot. Katarzyna Gouda/facebook



0 komentarze:
Prześlij komentarz