środa, 19 października 2016

DYBUK TEATR POLSKI W BYDGOSZCZY

Zaskoczył mnie ten DYBUK z Bydgoszczy treścią i formą. Rozwichrzony, nielinearny, nowatorski. Niepokorny, obrazoburczy, amatorski wzbudził niepokój i sprzeciw już w pierwszym momencie. Przerobiony i zmieniony. Przepisany, rozszerzony o wątek ze współczesnego życia młodzieży szkolnej. Okazał się interesującym eksperymentem, mającym na celu poprzez sztukę przepracowanie traumy po zawodzie miłosnym, po śmierci kolegi z klasy. Zestawienie sztuki An-Skiego z historią chłopca, którego nagie zdjęcie zostało udostępnione w internecie a on zaskoczony sytuacją, osamotniony, nie wytrzymał emocjonalnie hejtu i popełnił samobójstwo to dobry, odważny pomysł. Dwaj młodzi chłopcy, z dwóch różnych światów, czasów, skrzywdzeni przez ludzi, popełniają samobójstwo, które samo w sobie jest złem. Historie łączy wątek miłosny i bezduszność otoczenia, wypieranie odpowiedzialności za to, co się stało środowisk, z których pochodzą. Zderzenie bezsilności słabych, nadwrażliwych jednostek z  obojętnością, cynizmem zbiorowości. 

Akcja toczy się dwutorowo. Przeplata się, łączy, spaja. To teatr w teatrze o nieokreślonej estetyce, co podkreśla scenografia/dwie sceny/, sposób narracji. Spektakl przygotowują uczniowie. Nic dziwnego, że wydaje się infantylny, banalny, nieporadny. Uwspółcześniony przerysowaną formą horroru. Sprawia wrażenie improwizacji. Zabawy. Wykorzystuje pantomimę, taniec, nowoczesny kostium, mocną charakteryzację. Wplata w narrację wywiad z nauczycielami, by można było zrozumieć co się tak naprawdę wydarzyło między uczniami i dlaczego dorośli niewiele wiedzą, nie chcą wiedzieć i wypierają się odpowiedzialności za to, co się stało. Cały czas wyjaśniane są wyrazy, pojęcia dotyczące kultury, religii, życia społeczności żydowskiej. Co przerywa ciąg zdarzeń. Rozbija napięcie. Dramaturgicznie osłabia.Ciągle zmienia się czas i miejsce akcji, forma wypowiedzi. Narracja rwie się.  Splątana niepośpiesznie się rozwija. 

Jakby to była lekcja. Psychoterapia. Psychodrama. Poprzez teatr. Badająca poziom współczesnej świadomości i wiedzy na temat żydowskiego świata i naszego stosunku do niego. O tym jak należy rozwiązywać współczesne problemy związane z przemocą w cyberprzestrzeni. Jak się bronić, jak reagować na hejt, jak nie dopuszczać do niego.  Bo zapomnimy o  tym, że należy się liczyć z drugim człowiekiem. Jego wrażliwością. Należy chronić jego sferę intymną, dbać i kontrolować odporność na sytuacje kryzysowe, stres. Brak empatii znieczula. Nieumiejętność radzenia sobie w relacjach z innymi wpędza w kłopoty. Brak odpowiedzialności -dorosłych za niedojrzałych, nauczycieli za uczniów, kolegi za kolegę, rodziców za dziecko-może zabić. Dlatego sztuka ta może służyć przepracowaniu współczesnych problemów w komunikacji międzyludzkiej. Stawieniu czoła nowym wyzwaniom związanym z internetem. Zabezpieczeniem prywatności, respektowaniem praw jednostki przed nieuzasadnionym atakiem, nękaniem, ośmieszaniem, niszczeniem ludzi, szczególnie dzieci, młodzieży. Ale wiemy też, że i dorosłych. To są poważne, trudne, złożone wyzwania. 

Ciekawe, co o tym spektaklu sądzą sami wskazani w sztuce adresaci. Młodzież, dorośli, ich znajomi, bliscy. Kaci i ofiary. Co my wszyscy o tym sądzimy?

Bo sztuka ta stara się wytworzyć wspólny język porozumienia dla widzów i artystów. Udowadnia, że czasem trzeba zrezygnować z klasycznej formy wypowiedzi scenicznej, narracji jasnej, prostej, jednowątkowej. Głębokiej treści, wyrafinowanej formy. Bywa, że potrzebna jest komplikacja, utrudnienie w rozumieniu tego, co się ogląda w teatrze, jak w tym przypadku, by móc zneutralizować ostrość, drażliwość wypowiedzi dla pokazania i rozwiązania niebezpiecznych zachowań, zjawisk, relacji. Dlatego winniśmy pójść na kompromis z własnymi potrzebami kulturowymi, przyzwyczajeniami i kliszami, by zrozumieć i zaakceptować ten spektakl. Wybaczyć mu jego infantylizm, powierzchowność, objaśniającą, inicjacyjną, improwizacyjną performasu formę. Każdy sposób jest dobry, jeśli choć przybliży się do nagłaśniania, rozwiązania wyartykułowanych w sztuce problemów. Jeśli w efekcie uwrażliwi, uświadomi, uratuje choć jedno życie. Wzbudzi empatię. Ocali godność i człowieczeństwo. Powstrzyma przemoc, galopującą znieczulicę, wzbudzi szacunek do drugiego człowieka, przywróci konieczność liczenia się z jego wsobną wrażliwością.  Doceni jego odmienność, weźmie pod uwagę indywidualny próg odporności na stres. Uświadomi niebezpieczeństwa. Uruchomi myślenie i czucie.

Ten spektakl -bałaganiarski, spontaniczny, energetyczny, nieokrzesany, wdzierający się w przestrzeń widowni-ma taki potencjał. Niełatwy jest w odbiorze, bo ma złożoną formę, ważną, niełatwą treść, mnóstwo pomysłów.  Czerpie z bogactwa różnych kultur/ żydowskiej, pop/. Stosuje liczne środki ekspresji. Choć ostatecznie nie przeraża, nie dotyka, nie wstrząsa przez to, że sam sobą się bawi a dramaturgia nie trzyma w karbach emocji aktorów i widzów. Jakby bał się być bardziej radykalny, brutalny, oskarżycielski, bo przecież doświadczenie realu na to wskazuje. Zachowuje mimo wszystko bezpieczny, asekuracyjny dystans fanu i metafory. Zabawy konwencjami. A tu codzienne wydarzenia, fakty, doniesienia wskazują na to, że rzeczywistość ciągle wyprzedza sztukę. Choć ta zna ten ból wywołany skutkami bezduszności, wyrządzaną człowiekowi przez człowieka krzywdę, zadawane z bezmyślnością cierpienie. Dawno je opisała, przedstawiła. Czy DYBUK wzbogacony o wątki współczesne zostanie przez nas wykorzystany, czy coś zmieni, czas pokaże. Sztuka nie jest obojętna. Stara się, próbuje. I szukając błądzi, jakby razem z nami błądziła.

http://www.teatrpolski.pl/dybuk.html
DYBUK
IGNACY KARPOWICZ ORAZ ZESPÓŁ AKTORSKI
reżyseria: Anna Smolar
scenografia i kostiumy: Anna Met
muzyka: Natalia Fiedorczuk
reżyseria światła: Michał Głaszczka

obsada: Mirosław Guzowski, Hanna Maciąg, Irena Melcer, Maciej Pesta, Sonia Roszczuk, Jan Sobolewski, Michał Wanio, Małgorzata Witkowska


0 komentarze:

Publikowanie komentarza