sobota, 27 lipca 2013

Dopasc Wilka


Już dziś pożegnalne przedstawienie Marcina Libera „Wilk” w Teatrze Dramatycznym o godzinie 19.30.

 „Trzy Furie” doprowadziły mnie do szewskiej furii a „Wilk” mnie w ostatniej chwili dopadł i  rozszarpał na strzępy. To przedstawienie tak bogate w treść i formę, że aż dostaje się zawrotu głowy. Myśli biegną od jednego źródła inspiracji do drugiego i kolejnego, i tak bez końca. Forma to jeszcze zakręca i komplikuje.  Wszystkiego mamy w nadmiarze, istny róg obfitości, aby tylko zrozumieć współczesnego człowieka poprzez pryzmat czasu i miejsca, literatury, filozofii, teologii, muzyki i wydarzeń zaprzeszłych i bieżących, aż nadto gorących. Wszystko jest ważne ale niekoniecznie jasne.  Tak więc bez końca to przedstawienie będzie jeszcze w nas wygrywało swą skomplikowaną a złożoną nutę. Aktorstwo super, choć kto zechce, zawsze czepiać się może jakiego szczegółu tu i ówdzie. A niech się czepia, aby tylko to mógł zobaczyć,  ten teatr, teatr magiczny, zaczarowany. Trudny, poszarpany, bolesny, bez znieczulenia. Taki, jakim go lubię. Za jakim tęsknię, jakiego szukam. Do przemyślenia, nie od razu, nie natychmiast. Taki teatr, co siedzi w nas długo, mości się i dojrzewa, poszukuje, pracuje w nas i o sobie przypomina. Uwiera i zmusza do ruszenia z posad wszelkich ograniczeń. Umęczy i wyciśnie wszystkie możliwości.

Zapamiętajcie ten teatr, ambitny, wyśrubowany, wyzywający bezczelnie i zuchwale, bo Dramatyczny z nim kończy ostatecznie, definitywnie. To pewne, jak amen w pacierzu. Dopadli "Wilka".

0 komentarze:

Publikowanie komentarza